Tegotygodniowe spotkanie prowadzili członkowie DA+ – Tomasz Borkowski i Filip Nowaczyk, którzy przygotowali dla nas prelekcję na temat rzezi wołyńskiej.


Stosunki polsko-ukraińskie od samego początku były niełatwe. Przypomnijmy chociażby krzywdzące postępowanie polskiej szlachty względem Kozaków, które doprowadziło do wybuchu powstania Chmielnickiego w 1648 roku albo niedostateczne starania strony polskiej o utrzymanie ukraińskiej państwowości po I wojnie światowej. Z drugiej strony było to np. zamordowanie przez ukraińskiego nacjonalistę polskiego szefa MSW w 1934 roku i wreszcie tragiczne wydarzenia na Wołyniu w 1943 roku, kiedy Ukraińcy zamordowali ok. 60 tys. Polaków.
Co ciekawe napięcia między naszymi narodami pojawiały się przede wszystkim na scenie politycznej. Wołyń był bardzo zróżnicowany kulturowo, obok siebie żyli Ukraińcy, Polacy, Czesi, Niemcy i Żydzi. Wśród ludności wiejskiej mieszane małżeństwa nie były niczym niezwykłym.
W dużym uproszczeniu można powiedzieć, że ukraińska propaganda nacjonalistyczna upatrywała w Polakach swoich wrogów, którzy uniemożliwiają powstanie państwa ukraińskiego. Po eksterminacji Żydów w czasie II wojny światowej, wizja ludobójstwa na Polakach nie wydawała się aż tak nieprawdopodobna. Dlatego w 1943 r. Ukraińska Armia Powstańcza wraz z cywilami zaczęła w brutalny i masowy sposób zabijać Polaków. Działo się to nierzadko za zgodą i błogosławieństwem wschodniego duchowieństwa.
UPA propagowała 362 sposoby by zabić Polaka, a łuny palących się w nocy wsi wpisały się w krajobraz Wołynia tamtego czasu. Wiemy wszakże, że nie wszyscy odznaczali się tak nieludzkim okrucieństwem, 7 tys. Ukraińców pod groźbą śmierci ocaliło życie 10 tys. Polaków, ukrywając ich w domach, przynosząc żywność czy sprzedając broń.
Rzeź wołyńska jest bolesnym punktem naszej polsko-ukraińskiej historii, który nadal pozostawia więcej pytań niż odpowiedzi. Bardzo dziękujemy Tomkowi i Filipowi za bardzo rzetelne i wszechstronne przygotowanie spotkania na tak trudny i ważny temat.

Wstecz